Kolejny mac w rodzinie - ogromna radosc i kosc niezgody zarazem. Absurdalnie jesli sie na siebie obrazamy, albo mamy sobie cos za zle, w 89% przypadkow jest to powiazane z wirtualna rzeczywistoscia, lub przynajmniej z komputerami.
No tak - jedni ludzie maja dzieci, inni - pieski, a my mamy maczki.
6 Komentarze
wbrew pozorom bardziej absorbujące, niż najbardziej upierdliwe dziecko czy piesio…
co jakiś czas trzeba sobie zafundować porządny odwyk…:)
a zebys wiedzial. no ale odwyk sie zbliza wielkimi krokami - za tydzien bedziemy w Polsce, a u rodziny nie bedzie czasu na laptopy…. i cale szczescie.
a my? my nawet maców nie mamy :)
…ja będę w kra. dopiero w połowie kwietnia…:(
–> skem
zeby maca zmacać, tseba się dobze rozejzeć…:)
Byl raz maczek nieboraczek
na stoliczku, kolo kaczek,
takich z drewna dla ozdoby,
i pracowal cale doby,
chodzil non-stop bez ustanku,
bez usterek i bez szwanku,
az go w koncu trafil szlag-czek
i tak skonczyl biedny maczek.
Wybacz MAKu ale wena tworcza narzucila mi czarny humor, nie wiem dlaczego, coz tak czasem bywa i tak jakos samo wyszlo he he ;-)
Wiec, nie przemeczaj maczka!
zebym ja miala czas go przeczac…. jak chyba daje sie zauwazyc nie mam ostatnio nawet chwili zeby na sasiednie blogi pozagladac a co dopiero o nadprogramowej pracy mowic… ech… trudno. :)
ale za wierszyk dziekuje. podoba mi sie niezmiernie. :)
Wyślij Komentarz