Najwczesniejsze wspomnienia to te z bitew o powierzchnie na tylnym siedzeniu samochodu, ze wspinaczek na “malpie drzewo”, z biegania za nia kiedy uczyla sie angielskiego i powtarzania jak katarynka dzieciecych rymowanek…
Starsza siostra. Zaden temat nie byl zbyt trudny, zaden zbyt kontrowersyjny - to ona byla spowiedniczka i powierniczka moich pierwszych milosci, to ona miala dostep do wszystkich wierszy, to ona byla ta jedyna prawdziwa przyjaciolka… Zawsze.
Dzis, kiedy jestesmy od siebie dalej niz kiedykolwiek dotychczas, brak mi naszych rozmow, brak jej obecnosci i ciepla, a jednoczesnie wiem, ze i ona potrzebuje mnie teraz bardziej, ze nie jestem juz tym slabszym partnerem, ze byc moze bylabym w stanie ja uniesc i ustrzec. Noz mi sie w kieszeni otwiera na niesprawiedliwosc, piesci sie zaciskaja na wiesc o krzywdzie, zgrzytam zebami myslac o tym, ze to ten ktoremu zaufano, ten, ktoremu dano przywileje, przez glupote i brak zrozumienia jest zrodlem jej cierpienia, a jednoczesnie nieznosna jest ta bezsilnosc i oddalenie…
OM MANI PEME HUNG.
8 Komentarze
najtrudniej jest nie zrobić nic, kiedy komuś z naszych bliskich dzieje się źle… a czasem jak Ty, nie ma się sposobności ku temu, aby zrobić cokolwiek… a jeden uścisk więcej wart niż miliony maili i telefonów…
hmmm
Nie mam już rodzeństwa. A siostry nigdy nie miałam.
Siostra to zdecydowanie fajny “ktos”.
Zawsze chciałam mieć starszą siostrę. Albo chociaż być starszą siostrą młodszej. Albo być dla kogoś bliźniaczką. A ostał mi się młodszy brat. Irytujący, męczący, rozgadany, kochany, najmilszy, mój. I jest dobrze :)
bracia tez sa fajni, ale chyba jednak z siostrami ma sie wieksza wiez emocjonalna… choc w sumie nie powinnam sie wypowiadac bo nigdy nie mialam rodzenstwa plci meskiej i doswiadczenia mi w tej dziedzinie brak…
siostra starsza bywa upierdliwa nieco… ale dla niej/za nią byłbym gotów zabić…
w tym jednym sie zgadzamy :)
Wyślij Komentarz