Gorace dni. Zostalam sama, ale nie tesknie za Lauren. Samotnosc mi nie grozi. Nawal zajec utrzymuje w napieciu, a mimo to nie pracuje juz na pelnych obrotach (przynajmniej nie non-stop). Nadal jeszcze potykam sie na finansach, ale zaczelam juz dawac sobie taryfe ulgowa. Nie ma innego sposobu - musze sie nauczyc na wlasnych bledach.
Dlugi weekend nie przyniosl wypoczynku i z radoscia czekam na kolejny by moc sie wreszcie odespac. Wiem, ze Pawel tez nie moze sie doczekac. Jeszcze tylko dwa dni i dobrze by bylo zeby pogoda utrzymala sie przy 24 stopniach i pelnym sloncu.
A poki co - kolejny dzien czas zaczac.
4 Komentarze
wiercik Cię dopadł ? :)
a co to jest wiercik?
wiercik jest wtedy kiedy się szuka czegoś nie wiedząc czego i wciaż się coś zmienia, żeby wiercik już sobie poszedł - o Twoich zmianach bloga piszę, żeby nie było wątpliwości ;)
aaaacha. no to teraz wszystko jasne. wiercik, nie-wiercik… ja po prostu jak zawsze w poszukiwaniu najlepszego rozwiazania, a ze czarne mysli dzis, to i blog czarny.
Wyślij Komentarz